Newsletter

Jeśli chcesz być na bieżąco z nowościami na stronie dodaj swój e-mail:

Gwiazdy z dziećmi

Anna Iberszer

Kobieta wielu talentów - reżyser dźwięku, aktorka, tancerka i choreograf. Publiczność zna ją przede wszystkim z serialowych ról: temperamentnej policjantki z serialu "Ranczo" i pielęgniarki z "Na dobre i na złe". O swoim synku, małżeństwie i pracy zawodowej opowiedziała Aldonie Wleklak.

Jesteś aktorką, tancerką, kobietą zabieganą. Czy Twoje dziecko było planowane? Poczułaś, że nadszedł czas, żeby się sprawdzić w roli matki?

Anna Iberszer: Rzeczywiście od zawsze byłam "kobietą pracującą". Aby pogodzić pracę aktorki, choreografa, tancerki i nauczycielki tańca wstawałam wcześnie rano i praktycznie nie wracałam do domu przez cały dzień. Miałam próbę w teatrze, szybki obiad, trening tanga, lekcja flamenco, spektakl w teatrze, a na koniec jeszcze kilka tang na milondze. Wracałam do domu koło północy.

Odpisywałam na zaległe maile i kładłam się spać po pierwszej w nocy. I tak dzień w dzień, a w weekendy dochodziły jeszcze koncerty, imprezy wyjazdowe, warsztaty, które prowadziłam w różnych miastach Polski. Do tego dni zdjęciowe w serialach, spektakle, które realizowałam poza Warszawą. Tak wyglądało moje życie

Jak wspominasz okres ciąży? Niektóre kobiety mówią, że to najwspanialszy okres w życiu. Mogłaś liczyć na taryfę ulgową? Mąż Cię rozpieszczał?

Anna z synek Karolem
"Miłość matczyna rozkwitała powoli, ale gdy już rozkwitła, okazało się, że jest silniejsza niż wszystkie inne razem wzięte" 

Anna Iberszer: Ciąża była cudownym okresem! Pierwsze trzy miesiące klasycznie okupione były bólem głowy i mdłościami, ale potem był po prostu raj. Miałam siły za trzech, podróżowałam samolotem między Warszawą a Gdynią, bo robiłam równolegle choreografię do pięciu różnych spektakli teatralnych.

Na wakacje poleciałam z mężem na objazdową wycieczkę po Włoszech.Miałam tak duży brzuch, że ledwie wpuszczono mnie na pokład samolotu. Pod koniec ciąży robiliśmy remont mieszkania, więc jeździłam z tym brzuchem od hurtowni do hurtowni wzbudzając litość panów magazynierów, którzy dzięki temu obsługiwali mnie ekspresowo z pełnymi wygodami.

Jednym słowem żyć nie umierać - czułam się wspaniale, a ludzie wokół wysyłali mi mnóstwo wspaniałej energii. Co prawda mąż twierdzi, że zmiany nastrojów i moje ogólne niezdecydowanie doprowadzały go do granic wytrzymałości, ale ja całe szczęście niczego złego z tego okresu nie pamiętam.

Bałaś się porodu ?

Anna Iberszer: Nie, porodu nie bałam się w ogóle. Czułam, że jestem gdzieś u góry chroniona, i że nic złego nie może mi się przytrafić, a cały świat mi sprzyja. Chciałam rodzić jak najbardziej naturalnie, bez znieczulenia i umówiłam się nawet na poród w wodzie. Niestety życie zweryfikowało moje plany.

Mąż był przy porodzie?

Anna Iberszer: Poród okazał się dosyć ciężki, w sumie trwał dwadzieścia godzin. Na oddział wpuszczono mnie dopiero po 14 godzinach, a do tego czasu czekałam sama w domu, bo mąż miał jeszcze zdjęcia w serialu "Ranczo". Gdy pojawił się w progu powiedziałam: "Dobrze, teraz to już musimy rodzić". I pojechaliśmy do szpitala.

Tam próbowałam jeszcze sześć godzin i na sam koniec podjęto decyzje o cesarskim cięciu. Przyznam szczerze, że była to druzgocząca dla mnie chwila. Całe szczęście w szpitalu, gdzie rodziłam, ojcowie mogą towarzyszyć matkom również na sali operacyjnej, więc całość tego cudu mogliśmy do końca przeżyć razem.

Co poczułaś i pomyślałaś gdy zobaczyłaś swojego synka?

Anna Iberszer: Usłyszałam najpierw płacz dziecka, nie mogłam pojąć, że to mój syn. Pierwszy zobaczył go mój mąż, a potem położna przyłożyła mi go do twarzy, powiedziała, że chłopiec jest zdrowy. Byłam tak wycieńczona bólem, że pomyślałam: "Dobrze, teraz już mogę zemdleć, już wszystko dobrze…" i chyba rzeczywiście zasłabłam, bo nic nie pamiętam.

Dopiero z czasem zaczęłam czuć, że jestem matką, a to maleństwo, to ten sam człowiek, który siedział u mnie w brzuchu. Prawdziwa miłość matczyna rozkwitała powoli, poznawaliśmy się każdego dnia coraz lepiej, aż w końcu poczułam miłość nieporównywalną do czegokolwiek innego.

Jak wspominasz pierwsze tygodnie? Horror czy może miłe zaskoczenie?

Anna Iberszer tańczy w parze
Dzięki temu, że spędzam z synkiem dużo czasu, mogę być świadkiem jego małych, codziennych odkryć. 

Anna Iberszer: Raczej horror (śmiech). Pierwsze tygodnie były dla mnie bardzo trudne, miałam kłopoty z karmieniem, Karol bardzo mało spał, a ja czułam się coraz bardziej wycieńczona.

Cała ta sytuacja była dla mnie kompletnym zaskoczeniem, zawsze wyobrażałam sobie macierzyństwo jako cudowne obcowanie ze słodkim bobasem. Tymczasem towarzyszył mi fizyczny ból, którego wcześniej nie znałam i wycieńczenie, które odbierało mi nadzieję, że dam sobie z tym wszystkim radę.

W wolnym zawodzie trudno o urlop macierzyński. Jak długo udało Ci się być z Karolem?

Anna Iberszer: Na dzień dobry musiałam odwołać dwa koncerty flamenco, które chyba nieco zbyt optymistycznie ustawiłam na miesiąc po porodzie. Potem powoli zaczęłam wracać do swoich zajęć, do prób, spektakli. Oczywiście w dużo mniejszym zakresie niż przed ciążą.

Wbrew pozorom wolny zawód daje komfort decydowania, które rzeczy bierzesz, a które odrzucasz. Dla mnie oczywistym priorytetem było dziecko, dlatego wracałam do pracy łagodnie, tak by nie zakłócić rytmu dnia dziecka i zwykłych pór karmienia.

Każdy dzień to odkrywanie maluszka na nowo. Co Cię najbardziej zaskakuje? Albo wywołuje uśmiech na Twojej twarzy?

Anna Iberszer:  Dzięki temu, że spędzam z nim tak dużo czasu, mogę być świadkiem tych codziennych odkryć. Ciężko powiedzieć co najbardziej mnie zaskoczyło, na każdym etapie jest to co innego i za każdym razem nie mogę się nadziwić tym cudom.

Teraz akurat odkrywamy mowę i jest to prześmieszne. Sformułowania, których używa mój syn są po prostu niewiarygodne. Pękamy z mężem ze śmiechu, jednocześnie próbując zachować poważną minę, żeby nie zniechęcić Karola do nowych lingwistycznych odkryć.

Karolek ma już 2,5 roku. Jakim jest dzieckiem?

Anna Iberszer: Jest dzieckiem bardzo czujnym, bacznym obserwatorem, introwertykiem, z dużym poczuciem humoru. Jest spokojny, potrafi siedzieć i godzinami upychać fasolki do małych samochodzików, przy czym wszystkie te samochody są posegregowane kolorami i wielkością i pod żadnym pozorem nie można tego porządku zburzyć. Uwielbia samochody i w ogóle wszelkie pojazdy, lubi też układać puzzle.

Jak wygląda Wasz dzień, gdy masz zdjęcia do serialu "Ranczo" i "Na dobre i na złe"?

Anna Iberszer: Tak naprawdę mogę spędzać mnóstwo czasu z dzieckiem. Jeśli nie jestem w próbach, to praktycznie całymi dniami jestem z Karolem i tylko wieczorami wychodzę na przedstawienia do teatru. Jak mam zdjęcia do serialu, to z maluchem zostaje niania.

Jeśli muszę wyjechać na dzień lub dwa, to opiekują się nim dziadkowie. Na szczęście zajęcia moje i męża tak się przeplatają, że na ogół któreś z nas może być w domu z dzieckiem. Często też spędzamy czas wspólnie, całą trójką, czego z pewnością mogą nam pozazdrościć rodzice pracujący na pełny etat.

Czy Twój synek, tak jak Ty, ma talent do tańca?

Anna Iberszer: Karol często przygląda się gdy układam w domu choreografię, czasami bywa na moich koncertach flamenco i tanga. Bacznie obserwuje każdy ruch i potem porywa moje buty do tańca, zakłada na głowę kapelusz i biega po całym domu wybijając rytm obcasami. Ciężko powiedzieć na tym etapie, czy ma jakikolwiek talent, bo na razie są to raczej dziecięce harce. Przejawia za to duże umiejętności aktorskie, których używa, żeby osiągnąć swoje cele, ale chyba nie jest w tych talentach odosobniony.

Myślisz o jego przyszłości?

Anna Iberszer: Chciałabym, żeby był wrażliwym i dobrym człowiekiem, żeby miał poczucie własnej wartości, a jednocześnie szanował innych ludzi. Chciałabym, żeby mógł w życiu robić to, co kocha. Aby mógł żyć w czasach pokoju i być wolnym człowiekiem.

Rozmawiała Aldona Wleklak

Zobacz też:

Pozostałe gwiazdy z dziećmi

Robert Rutkowski

Gwiazdy z dziećmi

Psychoterapeuta, trener umiejętności psychologicznych, były koszykarz. Niedawno powtórnie został tatą. Nam opowiedział między innymi o tym, co to jest czarna pedagogika, jak towarzyszyć dziecku w dorastaniu, dlaczego warto odpuszczać i po co przyznawać się przed dziećmi do tego, że czegoś nie wiemy.

Czytaj dalej
Agustin Egurrola "Trzeba kształtować w młodych ludziach kult pracy"

Gwiazdy z dziećmi

Juror telewizyjnych talent show, ceniony choreograf i sędzia międzynarodowych turniejów tańca. Założyciel największej sieci szkół tańca w Polsce. Z nami porozmawiał o planach na przyszłość i o tym, co go inspiruje. Podpowiedział też, jak mądrze wspierać dziecko w rozwijaniu jego pasji.

Czytaj dalej
Damian Wleklak

Gwiazdy z dziećmi

Piłkarz ręczny, środkowy rozgrywający i zdobywca z reprezentacją Polski medali na Mistrzostwach Świata, obecnie trener i popularyzator piłki ręcznej. Naszemu magazynowi opowiada o swoich dwóch najważniejszych medalach – synach Szymonie i Kubie – oraz o wychowywaniu dzieci w sportowej rodzinie i w różnych krajach.

Czytaj dalej

Polecane produkty

OptiMusss

Zdrowa Kropla Przyjemności! OptiMusss to nowoczesne preparaty musujące zawierające soki owocowe: pomarańczowy, brzoskwiniowy i cytrynowy. Preparaty OptiMusss nie zawierają cukru i mogą być stosowane przez diabetyków. Czytaj dalej

Poradnik

Wakacyjna walizka maluszka

Podróże i wyprawy

Wakacje to czas podroży i odpoczynku, który chcemy spędzić z najbliższymi. ... Czytaj dalej
Mamo, robisz to dobrze!

Świadomi rodzice

Zbyt mało? Za dużo? Zbyt intensywnie? A może mleko jest niewystarczająco odżywcze ... Czytaj dalej
Zobacz wszystkie