Newsletter

Jeśli chcesz być na bieżąco z nowościami na stronie dodaj swój e-mail:

Ekspert radzi - Psycholog

Miłych wakacji! Czyli wyjechać na urlop i nie zwariować.

Anna Salwa-Kazimierska Psycholog

Wakacje to czas, na który wielu z nas czeka cały rok. Okres, kiedy po ciężko przepracowanych miesiącach można nareszcie odpocząć. Niekiedy jednak, ku naszemu zdziwieniu, ten okres odpoczynku i luzu okazuje się pasmem stresów i zmęczenia, po którym z ulgą wracamy do codziennej rutyny. Dlatego warto zastanowić się, co zrobić, aby mieć naprawdę miłe wakacje.

Bądźcie dobrzy dla siebie i pozwólcie… sobie odpocząć

Wakacje służą do odpoczynku. Ta niby trywialna prawda wcale nie jest taka oczywista. Wiele osób chce w wakacje nadrobić zadania, których nie zdążyło wykonać w ciągu roku – zrobić remont, pójść na przyspieszony kurs zawodowy, posprzątać piwnice. Niestety podobny pomysł fundujemy niekiedy dzieciom, zwłaszcza mającym problemy w szkole – oczekując, że wakacje poświęcą przede wszystkim na naukę i nadrabianie zaległości.

W moim odczuciu przeznaczając wakacje na dodatkową pracę, robimy sobie i dzieciom niedźwiedzią przysługę. Świat jest tak zorganizowany, że mamy niewiele czasu na odpoczynek, a wyrobienie się w wymaganiach pracy i szkoły wymaga bezustannego, wytężonego wysiłku. Jeśli sobie i dzieciom odbierzemy jedyną możliwość dłuższego relaksu – jesienią ujrzymy efekt w postaci przemęczenia, braku motywacji i pogorszenia efektywności, a nawet spadku odporności i częstszego chorowania.

Bezwzględnie musisz wykonać jakąś pracę? Zaplanuj jej naprawdę minimalną wersję. A jeżeli dzieci muszą się czegoś nauczyć lub przygotować coś do szkoły, to warto podzielić pracę na etapy, zabrać się za nie, gdy tylko dziecko złapie oddech po końcu roku szkolnego i zakończyć jak najszybciej, a następnie na tydzień, dwa przed początkiem nowego roku szkolnego powtórzyć przyswojony materiał.

Jeśli chodzi o nasze obowiązki zawodowe, to warto zastanowić się, czy w pracy naprawdę sobie bez nas nie poradzą. Często przymus bycia dostępnym wynika bardziej z naszego nadmiernego poczucia odpowiedzialności lub niepokoju niż realnej konieczności. Jeśli nasza praca faktycznie wymaga stałej dostępności „pod telefonem” – wyznaczmy określone godziny, podczas których będziemy załatwiać sprawy zawodowe.

rodzina na wakacjach

Realistyczne oczekiwania – „idealne wakacje” istnieją tylko w reklamach

Niekiedy tym, co psuje nam przyjemność z wakacji, są nadmierne oczekiwania. Zwłaszcza dotyczy to nadrabiania zaległości w kontaktach między małżonkami oraz między rodzicami a dziećmi. Miewamy marzenia, że kiedy wyjedziemy razem, nagle zaczniemy ze sobą rozmawiać, wspólnie, miło spędzać czas, rozumieć się, dzielić swoimi światami, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki naprawią się naderwane relacje, zapomniane zostaną zbyt prędko wypowiedziane słowa, wszystko będzie inaczej, lepiej, piękniej.

Niestety takie oczekiwania nie mają szans się ziścić. Zwyczaje i nawyki członków rodziny nie zmienią się z momentem wyjazdu na wakacje, napięcie w relacji raczej nie zniknie pod wpływem wolnego czasu. Nawet przeciwnie – kiedy będziemy razem spędzać wspólnie więcej czasu niż zwykle, często w przymusowej bliskości np. małego pokoju – niedostrzegalne dotąd różnice mogą ujawnić się z całą jaskrawością, a napięcia i animozje wybuchnąć z pełną siłą.

A więc zamiast marzyć o diametralnych zmianach – spróbujmy przyjrzeć się, jak wygląda na dziś życie naszej rodziny i pogodzić się z tym, że podobnie będzie ono wyglądać podczas urlopu. Na przykład jeśli dzieci lubią grać na komputerze, będą chciały to robić nadal nawet w najpiękniejszym miejscu na świecie, a jeśli dorośli ostatnio żyją raczej obok siebie, ukryci za gazetą lub komputerem to, prawdopodobnie, nie zmienią swoich przyzwyczajeń.

Zamiast więc oczekiwać „cudownych” zmian, warto porozmawiać przed wyjazdem z członkami rodziny o swoich oczekiwaniach, przedstawić atrakcyjne propozycje ich realizacji, wysłuchać, jak inni zapatrują się na realizację naszych oczekiwań i czego chcieliby ze swojej strony oraz wynegocjować plan w maksymalny sposób uwzględniający realizację oczekiwań wszystkich stron.

Czynnikiem, który powinniśmy uwzględnić, aby oszczędzić sobie rozczarowań i frustracji, jest wiek dzieci oraz ich osobisty styl reagowania. Małe dzieci są zwykle dość oportunistyczne, przywiązane do stałych schematów przebiegu dnia i słabo odporne na frustracje. Musimy więc wybrać taki rodzaj wypoczynku, który nie przerośnie ich możliwości adaptacyjnych, inaczej dobitnie zasygnalizują nam swój dyskomfort.

Dzieci (od około 4. r.ż) są bardziej odporne na zmiany i ciekawe nowości, a przy tym najczęściej lubią wyjeżdżać z rodzicami i chętnie angażują się w proponowane przez nich aktywności. Jednak źle znoszą brak ciekawego zajęcia i zbytni spokój, natomiast pragną towarzystwa innych dzieci i jakiegoś „dziania się”. Z kolei nastolatki (od 12. r.ż.) mogą nie być zachwycone perspektywą wakacji z rodzicami, ponieważ w tym wieku najbardziej atrakcyjne jest spędzanie czasu w towarzystwie rówieśników. Być może najlepiej byłoby umożliwić im wypoczynek np. na rozsądnie prowadzonym przez sprawdzone osoby/firmę obozie.

Wspólny przyjazny plan – dla każdego coś miłego

Typowym zatruwaczem wakacji jest konflikt o to, gdzie pojedziemy oraz co będziemy robić. Zwykle każdy ma swój ulubiony i dobrze umotywowany pomysł, jednak narzucenie rodzinie swoich preferencji to pewny sposób, żeby pożałować, że się w ogóle wyjechało. Kluczem do dobrych wakacji jest wspólnie ustalony, realistyczny plan. Dobrze jest urządzić rodzinną naradę wakacyjną, na której każdy ma szansę powiedzieć, gdzie chciałby jechać, co chciałby robić oraz dlaczego zależy mu akurat na tym, a nie innym miejscu i działaniu.

Narada taka ma jednak sens tylko wtedy, jeśli jej celem będzie naprawdę znalezienie wersji najbardziej optymalnej dla wszystkich, a nie sprytne przeforsowanie swojego pomysłu. Podczas narady trzeba uważnie wysłuchać propozycji i argumentów każdego z uczestników oraz szczególnie starannie i cierpliwie dociekać przyczyn preferowania tych, a nie innych miejsc i rodzajów działań.

Poznanie przyczyn pozwala rozumieć, jakie potrzeby stoją za wyborami każdej z osób, co daje szansę wyjścia poza pozornie nierozwiązywalną opozycję: moje stanowisko vs twoje (np. ja góry, ty morze) i znalezienia rozwiązania, w jak największym wymiarze zaspokajającego potrzeby wszystkich zainteresowanych (spa z basenem w górach: ty możesz cały dzień leżeć nad basenem, nie musisz gotować i nikt cię nie będzie zmuszał do górskich wędrówek, a ja się będę mógł przejść po ulubionych szlakach).

Jeśli jedziemy z dziećmi, koniecznie trzeba mieć plan a i b, a nawet c. Musimy wiedzieć, co będziemy robić, jeśli np. będzie brzydka pogoda lub gdy lokalne atrakcje okażą się mniej interesujące niż sądziliśmy. Warto też z góry zastanowić się nad strategią reagowania na liczne pokusy, jakie dzieciom oferują wakacyjne miejscowości – mam tu na myśli zabawki, gadżety, przekąski i wszelkiego rodzaju automaty i wesołe miasteczka.

Nieźle sprawdza się zasada, że na każdy dzień przeznaczamy na „atrakcje” określoną kwotę, którą dziecko może wydać lub zaoszczędzić na dzień następny. Taka metoda oszczędza nam dyskusji z dzieckiem przy każdym sklepie i kramie. Jednak aby zadziałała, potrzebna jest stanowczość i nieuleganie, gdy dziecko po wydaniu ustalonej kwoty poprosi o dodatkowe pieniądze.

Przetrwać kryzys wyjazdowo-aklimatyzacyjny

Kiedy już mamy dobry plan, postarajmy się gładko przejść etap ostatnich przygotowań. Często moment pakowania się i wyjazdu okazuje się newralgiczny dla całej wyprawy. Dlatego warto wcześniej zrobić listę rzeczy niezbędnych oraz harmonogram pakowania. Termin zakończenia pakowania powinien wyprzedzać termin wyjazdu o co najmniej kilka godzin, aby uniknąć nerwowego finiszu. Przygotowanie rodziny do wyjazdu nie powinno być zadaniem jednej osoby, zwłaszcza obciążonej jeszcze innymi obowiązkami.

Zadania powinny być rozdzielone między członków rodziny lub, w najgorszym wypadku, osoba biorąca na siebie większość pracy powinna być przez pozostałych domowników odciążona od innych obowiązków. Jeśli jedziemy samochodem, dobrze tak zaplanować trasę, aby po drodze wypadło kilka postojów, które pozwolą wszystkim odpocząć.

Wbrew pozorom nie jest to marnowanie czasu, bo zapewnia nam zapas sił, przydatny do wstępnego urządzenia się w nowym miejscu. Trzeba też pamiętać, że pierwsze kilka dni w nowym otoczeniu może być nieco bardziej nerwowych. Adaptacji do nowości zawsze towarzyszy pewne napięcie, powodując że bywamy podenerwowani i opryskliwi, mniejsze dzieci mogą nawet wrócić np. do moczenia się lub nocnych lęków.

W dodatku z uwagi na zmianę środowiska i trybu życia, często na początku urlopu czujemy się osłabieni fizycznie, a nawet trochę chorujemy. Dlatego warto, aby na te pierwsze dni nie planować zbyt wielu działań i uzbroić się we wzajemną wyrozumiałość, cierpliwość i elastyczne podejście do planów. To obowiązkowe i być może najważniejsze pozycje w naszym wakacyjnym bagażu.















            

Pozostałe pytania

Bohater dnia, rekwizyt czy problem? Dziecko w trakcie uroczystości rodzinnych

Anna Salwa-Kazimierska Psycholog

Mamy w naszej tradycji co najmniej kilka uroczystości, których głównym bohaterem jest dziecko: chrzest, Pierwsza Komunia, urodziny, imieniny itd.

Czytaj dalej
Zatrzymać przemoc rówieśniczą

Anna Salwa-Kazimierska Psycholog

To, że unikamy przemocy w domu, niestety niekoniecznie oznacza, że dzieci się z nią nie zetkną. Może się zdarzyć, że dziecko zostanie dotknięte przemocą rówieśniczą. Problemy z rówieśnikami pojawiają się już pierwszej klasie szkoły podstawowej. Warto monitorować sytuację dziecka w placówce i reagować na jego skargi lub zmianę zachowania.

Czytaj dalej
Wychowanie bez przemocy

Anna Salwa-Kazimierska Psycholog

Powszechnie wiadomo, że przemoc wobec dzieci jest absolutnie destrukcyjna i pozostawia ślady na całe życie. Nikt nie ma wątpliwości, że bicie, wyzywanie, zamykanie, zastraszanie, zaniedbywanie, to karygodne krzywdzenie dziecka.

Czytaj dalej
Rodzic w niedoczasie

Anna Salwa-Kazimierska Psycholog

Rodzice usiłują pogodzić ogień z wodą, czyli wymagania ekonomii z potrzebami dzieci. Wiele mówi się o tym, jak to źle, gdy rodzice są nieobecni w życiu dzieci. Rzadko który rodzic się z tym spiera, raczej większość frustruje brak pomysłu na to, jak pogodzić pracę zawodową z poświęcaniem czasu dziecku.

Czytaj dalej

Zadaj pytanie

Masz pytanie, ale nie znalazłeś odpowiedzi? Zadaj je jednemu z naszych ekspertów.

Nasi Eksperci

Magazyn dziecko - najlepsza inwestycja